Nie lubię zimy. Mam pełną listę TO-DO. A śnieg, a pył wulkaniczny, a brak czasu, a złe decyzje…
Narzekać jest zawsze na co. Zawsze znajdzie się dobra wymówka. Najlepsze jest narzekanie, gdy problem można rozwiązać dość łatwo tylko trzeba trochę chęci.. Sugerowanie rozwiązania nie pomoże, bo nie o to chodzi w narzekaniu, żeby ktoś pomógł problem rozwiązać, tylko, żeby ktoś przytulił i wyzwolił z wyrzutów sumienia o własne złe cechy i lenistwo z nimi nie walczenia.
Czasem wydaje mi się, że zmierzam w dobrym kierunku i że wszystko jest na dobrej drodze. Że złe rzeczy mam za sobą. Ale gdy się zastanawiam dochodzę do wniosku, że wcale nie wiem czy obecna droga jest dobra. Lubię sobie mówić, że jeszcze się okaże co mi życie na swojej drodze ukaże. Ale przecież to nie tak… Powinnam bardziej zgłębić to czego chcę, a nie tylko uważać, że to co ma być samo mnie znajdzie.
To głupie.
Myślę sobie o tym wszystkim i wcale nie jest mi ani lepiej, ani gorzej. Bezczas, który jakoś tam spędzam. Staram się okrutnie, ale nie wiem czy to cokolwiek idzie w dobrym kierunku. Za dużo chaosu.
Jest dobrze, nawet jeśli nie jest dobrze.